Jerzy Paruszewski

W dniach 23-28 kwietnia br. Aleksander Nawrocki, właściciel Wydawnictwa Książkowego IBiS (w którym nb. ukazało się już dziesięć międzynarodowych antologii poezji z serii „Mosty”) udał się – w towarzystwie Jerzego Paruszewskiego (współorganizatora Światowych Dni Poezji i Festiwali Poezji Słowiańskiej w Żyrardowie) – do stolic dwóch państw nadbałtyckich: Rygi i Tallina. Celem wyjazdu polskich poetów było przedstawienie na Łotwie i w Estonii międzynarodowej działalności literackiej Aleksandra Nawrockiego, jako poety, tłumacza, wydawcy oraz organizatora festiwali poezji w Polsce i zagranicą, promocja antologii „Mosty: Warszawa – Ryga” (poeci polscy – poeci rosyjscy na Łotwie), a także nawiązanie z poetami i wydawcami z Łotwy oraz Estonii kontaktów, które w bliskiej przyszłości mogłyby zaowocować powstaniem kolejnych „Mostów”: polsko-łotewskiego, polskiego z poetami rosyjskimi w Estonii i polsko-estońskiego.

Wspaniałymi, nadzwyczaj gościnnymi gospodarzami podczas całej wyprawy byli: Tatiana Żitkowa, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Pisarzy (MAP-IAW) i jej mąż, Jurij, a ponadto w Rydze – Petr Antropow, wiceprezes MAP.

Podróż wąskokadłubowym odrzutowcem Embraer LOT do Rygi trwała niewiele ponad godzinę i była całkiem przyjemna, jeżeli pominiemy uciążliwą szczupłość miejsca na bagaż podręczny. Na lotnisku w Rydze już czekali Tatiana i Jurij – ich bardzo wygodnym volvo polscy goście szybko dojechali do restauracji sieci „Lido”, gdzie państwo Żitkow ugościli naszych poetów obiadem, po czym wraz z Tatianą udali się oni do siedziby Łotewskiego Radia, gdzie obaj udzielili wywiadu red. Ludmile Wawinskiej z rozgłośni rosyjskiej. Podobnie, jak podczas wszystkich późniejszych spotkań i wywiadów, Aleksander Nawrocki przedstawiał konkretne propozycje „budowy nowych, poetyckich Mostów”, prezentował – warto z góry podkreślić, że przeważnie przekazywał gospodarzom spotkań w darze – antologię „Mosty: Warszawa – Ryga”, omawiał też swoją działalność (w tym – międzynarodową) jako wydawcy i poety, współpracującego z wydawnictwami zagranicznymi (ostatnio tomiki jego wierszy ukazały się np. w Niemczech i we Włoszech), opisywał organizowane przez siebie, doroczne Światowe Dni Poezji UNESCO (dotąd 18 edycji) i Festiwale Poezji Słowiańskiej (dotychczas 10), podczas których goszczą w Polsce poeci, pisarze i tłumacze (jak również uczeni, politycy, dyplomaci) z kilku kontynentów, poeci polscy dostają nagrody w postaci wydania tomiku ich wierszy po polsku i angielsku, a wysokie nagrody pieniężne otrzymują tłumacze poezji z różnych krajów oraz poeci piszący w naszym języku, którzy stale mieszkają zagranicą. Jerzy Paruszewski dorzucał zawsze garść informacji o przebiegu ŚDP i FPS w Żyrardowie (miasto uczestniczy we wszystkich edycjach) oraz o ponad dwudziestoletniej działalności grupy poetyckiej Żyrardowskie Wieczory Literackie (jest jej założycielem i opiekunem) i wydawnictwie ŻWL, nakładem którego ukazał się m.in. tomik jego poezji „Owaki i taki”, zawierający wiersz o Rydze – egzemplarze książki podarował przedstawicielom władz łotewskiej stolicy oraz polskim uczonym i dyplomatom, poznanym w tym mieście.

Na zwiedzanie Rygi obaj polscy poeci, państwo Żitkow i Petr Antropow wyruszyli pod przewodem Olgi Sokołowej, naczelnej red. czasopism „Korni” (Korzenie”) i

„Kariera”, członkini MAP. Na trasie zwiedzania znalazły się m.in. – na całym świecie słynące z walorów architektonicznych i piękności ozdób – Dom Czarnogłowych, Kamienica Szwaba, Ratusz, Mała i Wielka Gildia, Kamienica pod Kotami, Teatr Rosyjski, Birża (Muzeum Sztuk Pięknych), Katedra Domska, Kościół Św. Piotra, Baszta Prochowa (i inne fragmenty średniowiecznych murów miejskich), eklektyczne kamienice (reprezentujące tzw. Jugendstil), nie zabrakło też pomników: Wolności (Miłda z Trójgwiazdą), Rycerza Rolanda, pierwszej w świecie choinki na Boże Narodzenie, wystawionej w miejscu publicznym (Ryga, 1510 r.), jak również uroczych elementów małej architektury („Zegar Drugiego Tysiąclecia”, metalowe zwierzątka – np. pancernik – na tyłach Katedry Domskiej i in.). Z daleka podziwiano wieżę (z legendarnym dzwonem) Kościoła Św. Jakuba oraz usytuowane na drugim (południowym) brzegu Dźwiny: nowy gmach Łotewskiej Biblioteki Narodowej i najwyższą w UE wieżę telewizyjną.(368 m – dla porównania: wieża Eiffla ma 324 m). W stylizowanej na archaiczną kawiarence poczęstowani zostali słynącą z leczniczych właściwości nalewką – „czarnym balsamem ryskim” i podziwiali efektowne opakowania czekoladek (np. z „wyskakującym motylkiem”). Nie uszedł ich uwadze „bar amerykański” z figurą Elvisa Presleya i naturalnej, a nawet nadnaturalnej wielkości samochodami USA oraz wmurowana w chodnik tablica przypominająca, że pierwszy w Rydze seans filmowy odbył się zaledwie pięć miesięcy po światowej premierze wynalazku braci Lumiere. Na uliczce Ryszarda Wagnera wysłuchaliburzliwej historii pobytu wielkiego kompozytora w Rydze.

Po nocy, dobrze przespanej w apartamencie śródmiejskiego hotelu „Roma”, Polacy – wraz z Tatianą i Petrem – udali się do Ratusza, na spotkanie z przedstawicielami władz Rygi. Miasto reprezentowali: Wiktors Buls, kierownik Wydziału Protokolarnego Zarządu Stosunków Zagranicznych, Dimitrij Pawłow, burmistrz Łatgalskiego Przedmieścia (dzielnicy Rygi położonej na południowym brzegu Dźwiny – nb. jej partnerską dzielnicą w Warszawie jest Żoliborz) i Sergiej Gomzjakow, koordynator projektów współpracy zagranicznej Zarządu Stosunków Zagranicznych. Gospodarze wyrazili żywe zainteresowanie propozycjami, przedstawionymi przez Aleksandra Nawrockiego, zwłaszcza ideą „wznoszenia poetyckich Mostów”, a za otrzymane książki zrewanżowali się pięknymi albumami fotograficznymi „Riga”. Wiktors Buls oprowadził gości po Ratuszu, pokazując m.in. salę posiedzeń Rady Miejskiej, salę reprezentacyjną z fontanną i wystawą sztuki (w tym momencie – dziecięcych prac plastycznych) oraz galerię portretów burmistrzów Rygi – szczególnie zaciekawiający jest obraz, na którym przedstawiono jedyną kobietę-burmistrza (sądząc po uczesaniu i stroju, sporo wody upłynęło w Dźwinie od czasów jej urzędowania).

Podczas wycieczki po Ratuszu niespodziewanie zadzwonił telefon Petra i już po chwili jego znajomy poeta z Ukrainy, Aleksander Czerewczenko, odczytał Jerzemu Paruszewskiemu swoje rosyjskie tłumaczenie jednego z „Sonetów Krymskich” Adama Mickiewicza. Była to bardzo miła i wzruszająca chwila.

Na pyszny obiad gospodarze z MAP tym razem zaprosili polskich gości do „Rosyjskiego Dworu” – stylowej (drewno, strzecha, rosyjskie malarstwo i rzeźba dekoracyjna) restauracji, należącej do sieci „Lido”.

Po posiłku Jurij zawiózł wszystkich do Ryskiego Gimnazjum „Maksima” – Olga Isakowa, dyrektorka szkoły, zaprosiła ich bowiem na właśnie odbywający się tutaj Festiwal Narodowych Kultur Łotwy. Podczas uroczystego apelu odśpiewano hymn państwowy, a następnie – w sali widowiskowej gimnazjum – obecni wysłuchali, ilustrowanej przezroczami, opowieści jednego z nauczycieli, traktującej o historii ludów zamieszkujących terytorium łotewskie przez ostatnie tysiąclecie. Z kolei wystąpiły w repertuarze swych ojczystych pieśni – przeważnie ubrane w prześliczne stroje ludowe – dzieci i młodzież z ryskich szkół: łotewskiej, rosyjskiej, białoruskiej, ukraińskiej. Na zakończenie powiedziano i o polskiej kulturze, zatrzymując się dłużej przy antologii „Mosty: Warszawa – Ryga”. Aleksander Nawrocki i Jerzy Paruszewski spróbowali dostroić się do muzycznego charakteru uroczystości, śpiewając polską piosenkę, ostatecznie jednak ten ostatni uznał, że melodię naszego języka najlepiej będzie przedstawić słuchaczom recytując słynny wiersz o chrząszczu w trzcinie. Można się obawiać, że skutecznie zniechęcił tutejsze dzieci do nauki polskiego…

Wieczorem, w Centralnej Bibliotece Ryskiej, odbyła się najważniejsza w państwach nadbałtyckich prezentacja książki „Mosty: Warszawa – Ryga”. Z tej okazji dyrektorka CBR, Dzidra Szmita (wspierały ją Natalia Chołosza, kierowniczka Działu Literatury Dziecięcej oraz Iraida Kelmelene, kierowniczka poetyckiego klubu „Sozwezdie”, członkini MAP) zorganizowała ciekawą wystawę poloników, znajdujących się w zbiorach bibliotecznych. Podczas uroczystości prezes Tatiana Żitkowa wręczyła nowe legitymacje MAP Aleksandrowi Nawrockiemu, przewodniczącemu MAP w Polsce (i za jego pośrednictwem – Barbarze Jurkowskiej: poetce, małżonce Aleksandra i jego najbliższej współpracowniczce w redagowaniu wydawnictw literackich) oraz Jerzemu Paruszewskiemu. Aleksandrowi Nawrockiemu podarowała „klucz do miasta Rygi” (z pięknym ornamentem witrażowym), a Jerzemu Paruszewskiemu – ceramiczny talerz z kunsztownie wyrzeźbionymi zabytkami stolicy Łotwy („w uznaniu za znajomość historii miasta”). Przekazała też polskim gościom po dwa numery czasopisma MAP „Nastojaszczie wremia” („Współczesne Czasy”) – w jednym z nich opublikowane zostały wiersze Barbary Jurkowskiej. Kolejną tego dnia legitymację MAP otrzymała łotewska tłumaczka (jęz. łotewski, rosyjski i polski) Dagnija Drejka.

Oficjalne przemówienia wygłosili: Igor Zujew – poseł na Sejm Łotewski oraz Iwan Griniewicz – przewodniczący polskiego stowarzyszenia pod nazwą „Inflanty”.

Aleksander Nawrocki przeczytał swoje wybrane wiersze z antologii „Mosty: Warszawa – Ryga” (ich tłumaczenia przedstawiła ryska poetka, Elena Sutra). Podobnie uczynił Jerzy Paruszewski (tłumacząca tę prezentację Dagnija Drejka dodała jeszcze łotewski przekład jego wiersza o Rydze). Następnie wiersze z antologii czytali jej ryscy współautorzy. Wystąpił też miejscowy poeta, Feliks Kac – z bardzo zabawnymi fraszkami na temat wierszy Aleksandra Nawrockiego i Jerzego Paruszewskiego, a młodzież z polskiej szkoły w Rydze zaśpiewała pieśni w naszym języku, przy czym szczególnie pięknie zabrzmiały ballady Bułata Okudżawy w genialnych przekładach Agnieszki Osieckiej (Aleksander Nawrocki staranie zadbał, aby jej nazwisko zostało prawidłowo zapisane przez obecnych na sali dziennikarzy).

Dzień zakończyła wystawna kolacja w ryskim Domu Moskwy – uczestniczyła w niej, m.in., Natalia Lebiediewa, redaktorka działu kulturalnego rosyjskiego czasopisma „Siegodnia” („Dzisiaj”) w Rydze, członkini MAP.

Środę polscy poeci, korzystając z zaproszenia otrzymanego od Tatiany i Jurija, rozpoczęli wysłuchaniem koncertu organowego w Katedrze Domskiej. Tamtejszy „instrument piszczałkowy”, zbudowany przez XVII-wiecznych mistrzów niemieckich, ma aż cztery klawiatury ręczne i dwie – nożne. Od liczb określających inne parametry może tak zakręcić się w głowie, że lepiej oszczędzić tego Czytelnikom! W każdym razie dźwięk okazał się doskonały – dało się to odczuć zwłaszcza, gdy wykonywana była muzyka Jana Sebastiana Bacha.

W godzinach popołudniowych Polacy – w towarzystwie Tatiany, Jurija i Petra – odwiedzili Międzynarodową Akademię Bałtycką (miejsce pracy naukowej Petra). W Rosyjskim Centrum  „Rosyjski Świat” MAB, wśród mnóstwa przepięknie wydanych książek, spotkali się na kawie z prof. dr Oksaną Filiną, kierowniczką RC i wykładowczynią MAB oraz Nataliją Gratkowską, dyrektorką Centralnej Biblioteki Naukowej MAB, z którą mogli rozmawiać po polsku. Po oficjalnych rozmowach goście wymienili z gospodarzami upominki książkowe i in. oraz – oprowadzani przez Nataliję i Petra – zwiedzili bibliotekę starodruków, bibliotekę literatury łotewskiej (tu szczególnie zainteresowały ich dzieła narodowego poety Janisa Rainisa – twórcy nazwy Łotwa), salę Władimira Wysockiego (artysta miał sentyment do Rygi, gdzie odbył się jego pierwszy koncert), salę „rerichowców” (wyznawców Wiary Przyrody) i salę Pikulina (ten wybitny uczony ma nawet – gdzieś w dalekim kosmosie – ciało niebieskie swojego imienia).

W stołówce MAB, do której ryżanie zaprosili Polaków, wspólnie spożyto smaczny obiad, po czym był jeszcze czas odwiedzić akademicką galerię malarstwa i grafiki oraz porozmawiać z prof. sztuk pięknych, Arturem Nikitinem.

Środowy wieczór przyniósł wyjątkowo podniosłą uroczystość: w Wielkiej Gildii (a dokładniej: w jej potężnej sali koncertowej) mieszkańcy Rygi hucznie obchodzili polskie Święto Konstytucji 3. Maja. Po odśpiewaniu przez publiczność hymnów Polski i Łotwy, przemówienia po angielsku, łotewsku i polsku wygłosili dyplomaci Ambasady Polskiej w Rydze i przedstawiciele gospodarzy. W części artystycznej wystąpiło „Trio Włodka Pawlika” (lider zespołu zdobył w 2014 r. Nagrodę Grammy). Po koncercie odbył się bankiet, podczas którego Aleksander Nawrocki i Jerzy Paruszewski przedstawili Ewelinie Brudnickiej, Pierwszemu Sekretarzowi i Naczelniczce Wydziału Polityczno-Ekonomicznego Ambasady Polskiej w Rydze, cel swojej podróży do stolic państw nadbałtyckich, po czym wręczyli jej – tworzone bądź współtworzone przez nich – polskie książki poetyckie. Wymienili też uprzejmości z oficerami i kapelanem wojsk polskich, stacjonujących na Łotwie w ramach kontyngentu NATO oraz udzielili wywiadu Irenie Liegeniece z rozgłośni polskiej w Rydze.

Czwartek nasi poeci rozpoczęli wizytą w galerii sztuki „swojego” hotelu „Roma”, dość niespodziewanie napotykając tam dzieła wybitne, zaskakujące swoją urodą.

Na parkingu pomiędzy Basztą Prochową a Bastionową Górką czekali już Tatiana i Jurij w swoim niezawodnym volvo. Podróż do Tallina odbyła się autostradą Via Baltica, z jednym  postojem – jeszcze na terytorium Łotwy. Polacy ze zdziwieniem zauważyli reklamę pokryć dachowych firmy „Eternit Baltic” – naprawdę zachwalano płyty eternitowe, w tym nawet bez malowania! Przy Via Baltica nie ma ekranów – może dlatego, że zabudowania (dość rzadko rozrzucone) położone są  daleko od pasów ruchu. Nowoczesne domy często mieszają się z wyraźnie starszymi. Po minięciu granicy między Łotwą a Estonią las brzozowo-sosnowy ustąpił brzozowo-świerkowemu.

Tallin, podobnie jak Ryga, wita przybysza czystymi, przeważnie zadbanymi domami i ulicami.

Państwo Żitkow zatrzymali się w hotelu „Barons”, ze względu na to, że ma on własny parking. Dla polskich poetów Tatiana wynajęła w pobliżu całe mieszkanie – apartament z salonem i sypialnią w samym sercu Starego Miasta, przy czarująco wąziutkiej uliczce Sauna.

Niemal natychmiast rozpoczęło się zwiedzanie stolicy Estonii. Pierwsze kroki Polacy zrobili sami, później przewodnikami całej czwórki byli znajomi Tatiany: we czwartek Borys Kruming-Sucharjew, prezes Stowarzyszenia „Rosyjska Kultura”, redaktor i wydawca, w piątek Walerija Bobyljowa, prezes Towarzystwa Puszkinowskiego, doświadczona przewodniczka.

W wielki podziw wprawia fakt, że średniowieczne mury Tallina, wzniesione z szarobiałego kamienia, zostały niemal w całości zachowane. Kilkanaście pokrytych stożkowymi dachami (śliczna czerwień dachówek) baszt robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza, gdy spogląda się na nie ze świetnych tarasów widokowych (balustrady tarasów często okupują mewy, przylatujące znad Bałtyku, rysującego się na horyzoncie). Najbliżej ulicy Sauna łatwo znaleźć dwie baszty, tworzące tzw. Wrota Wiru. Nieco dalej i w innych stronach wyróżnia się dużymi rozmiarami baszta Kiek in de Koek (dosł. „zajrzyj do kuchni”), najwyższą wieżą jest Długi Herman, a najszerszym bastionem – Gruba Małgorzata (obok umieszczono na murze miejskim tablicę w jęz. polskim i estońskim, upamiętniającą ucieczkę polskiego okrętu podwodnego „Orzeł” z kontrowersyjnego internowania w Tallinie, we wrześniu 1939 r. i międzynarodowe skutki tego wydarzenia). W pobliskim Parku Małgorzaty nowoczesny pomnik poświęcono tajemniczemu zatonięciu promu „Estonia” w 1994 r.

Szczególnie interesującym zabytkiem Tallina jest średniowieczny Ratusz (dziś głównie muzeum), którego smukłą, wysoką wieżę wieńczy statuetka knechta – Starego Tomasza. Wg legendy ten żołnierz co rok chroni miasto przed pożarciem przez morskiego potwora, czyhającego na moment, gdy wszystko będzie już zbudowane. Tomasz zawsze mówi, że tallińczycy mają jeszcze coś do zrobienia. W ten sposób mieszkańcy są zmobilizowani do rozbudowy grodu w każdym kolejnym roku…

Wysokością swych wież i wielką kubaturą brył wyróżniają się dwa gotyckie (ze śladami późniejszych zmian) kościoły: Św. Mikołaja (obecnie muzeum) i Św. Olafa, wzniesione z tego samego kamienia, co mury miejskie (wieże pokryto blachą miedzianą, są zatem zielone).

Potężna sylwetka nieco podobnej do obu ww. kościołów katedry rozpostarta jest szeroko na wyraźnie zaznaczającym się wzniesieniu.

Naprzeciwko okazałego, klasycystycznego Parlamentu, stoi prześliczna cerkiew, budząca zachwyt turystów z całego świata. Doskonałym przykładem wspaniałej architektury eklektycznej są kamienice przy ul. Rosyjskiej. Zachowało się też na Starym Mieście sporo średniowiecznych domów-składów kupieckich.

Ważnym miejscem jest plac z wysokim pomnikiem Estońskiej Wojny Wyzwoleńczej 1918-1920. Wieczorami latarnie, efektownie mieniące się barwami narodowymi, stwarzają w tym miejscu niezwykły nastrój. Na placu znajduje się, zabezpieczona grubą szybą, odkrywka archeologiczna z fragmentem najstarszej bramy miejskiej, a wielką przestrzeń ograniczają m.in. kościół  Św. Jana, teatr i budynek, w którym obecnie urzędują władze miasta.

Oczywiście nie można zapomnieć o cudach małej architektury Tallina: kamiennych gołębiach, zamykających uliczki „tylko dla pieszych”, „ławeczce z krową” (zwierzę kultowe dla tradycyjnej gospodarki Estonii), pomniczku kominiarza, ogrodowych, drewnianych figurkach diablic i innych straszydeł, efektownych rynnach-rzygaczach, nietypowych tablicach pamiątkowych i wymyślnych szyldach, a szczególnie – przepięknych, rozbudowanych kurkach-wiatrowskazach, umieszczonych na szczytach bardzo wielu dachów.

Nowoczesny Tallin nasi podróżnicy zobaczyli w drodze do eleganckiej kawiarni, w której na piątkowy wieczór zaplanowano spotkanie z miejscowymi literatami i wydawcami. Niezwykłe w kształtach biurowce, często całe pokryte lustrami i ruchliwe arterie, pełne pojazdów – wśród nich mnóstwo jest pasiasto malowanych autobusów (zielono-białe), trolejbusów (niebiesko-białe) i tramwajów (czerwono-białe) – dobitnie świadczą o stołecznym rozmachu.Gospodarzom spotkania przywodził Sergiej Czurkin, prezes Fundacji Kulturalnej, z zawodu prawnik. Rozmowę ze strony tallińczyków prowadził jednak głównie – wspomniany już wcześniej – Borys Kruming-Sucharjew. Plany współpracy wydawniczej, przedstawione przez Aleksandra Nawrockiego, wyraźnie pobudziły do działania interlokutorów – w tym poetkę, Elenę Łarinę oraz Marinę Terwonen, przedstawicielkę wydawcy i głównego redaktora czasopisma „Tallin”. Ważnym momentem dla wszystkich była wymiana upominków, zwłaszcza książek. Dorobek wydawniczy Rosjan z Tallina – zarówno w dziedzinie publikacji książkowych, jak i czasopiśmienniczych – okazał się naprawdę pokaźny. Spodziewać się należy, że będą solidnymi partnerami. Podobnie obiecująca może być współpraca z Estończykami – wiele na to wskazuje.

Sobota była dniem powrotu polskich poetów do kraju. Jadąc taksówką (ze względu na cenę bardziej polecaliby rodakom tramwaj linii nr 4) do położonego niedaleko od centrum Tallina lotniska Lennart Meri, minęli szeroko rozlane Jezioro Ulemiste, z wyraźnie widocznym kamieniem, na którym cudna Linda wypłakiwała oczy z tęsknoty za mitycznym bohaterem, Kalewem (na szczęście przybył, zanim łzy podniosły poziom jeziora do niebezpiecznego stanu). Sam port lotniczy zachwyca pięknem wystroju bramek, prowadzących do samolotów, a jeszcze bardziej – wszechstronną dbałością o komfort podróżnych. O świetnych sklepach, restauracjach i kawiarniach nawet dłużej nie wspominając (po prostu są, a ich wystrój jest ogromnie pomysłowy, np. piwiarnia ze stolikami w kształcie kapsli, na których umieszczono różne fragmenty historii piwa – po estońsku i angielsku), zatrzymać się warto przy siłowni, fotelach do masażu, kąciku dla dzieci (z piętrowym „domkiem z baśni”, wyposażonym m.in. w zjeżdżalnie i wielki ekran, na którym stale wyświetla się bajki), lecz chyba najmilej będzie zagrać chociaż parę taktów na prawdziwym fortepianie, udostępnionym w hali odlotów wszystkim miłośnikom muzyki. Jeżeli dodamy do tego wygodny układ hali bagażowej, prosty sposób odprawy i kontrolę osobistą, podczas której nikt nie stara się utrudnić życia podróżnym, to już widać, że lotnisko tallińskie jest przyjazne. Wąskokadłubowy Bombardier estońskich linii Nordica (które trasę do Warszawy obsługują we współpracy z PLL LOT) ma wprawdzie mało miejsca na podręczny bagaż, ale „przyszło przywyknąć”. Jeszcze rzut oka na wspaniałą panoramę Tallina „między morzem a jeziorem” i już chmury oddzielają samolot od ziemi – aż do czasu, gdy zazłoci się w słońcu wstęga Wisły i urośnie w oczach Warszawa…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.